Różni je tylko obi…?

Są od lat symbolem kraju kwitnącej wiśni. Tak samo, jak samurajowie, którzy wsiąkli w tamtą ziemię i obyczaje. Zycie tych dziewcząt i kobiet, na pozór bardzo rozrywkowe i przyjemne, wiązało się z wieloma wyrzeczeniami i ścisłym przestrzeganiem określonych reguł. Gejsze – jak rozumieć te kobiety…?

******
Już jako małe dziewczynki, często sprzedane przez rodziców do okiya, były obarczane masą obowiązków, którym nie każda z nich umiała sprostać. Surowo traktowane przez swoje opiekunki, musiały podołać wielu obowiązkom „domowym” i szkolnym. Nieudane próby ucieczki karane były z najwyższą surowością, a bezwzględna lojalność wobec „opiekunek” stanowiła główną zasadę regulaminu. Ćwiczono japońskie dziewczęta, które w pokorze znosiły wszelkie upokorzenia, by nabrać doskonałości tanecznej, umieć posługiwać się techniką swoistego makijażu oraz całkiem zwyczajnie robić to, czego zażyczą sobie mężczyźni. To była główna rola gejszy – zostać marionetką w rękach „mamy”, która kasowała niezłe pieniądze za swoje wychowanki, oraz w rękach mężczyzn, którzy słono płacili za rozrywkę. Parzenie herbaty to tylko jedna z wymaganych od nich umiejętności. Czy gejsza to kobieta lekkich obyczajów? Niektórzy twierdzą, że nie. Już sam zarzut takowy powoduje silny sprzeciw kulturowy – wszak kobiety, uprawiające ów zawód sporo w życiu musiały przejść, żeby dotrzeć do celu. Czym jednak różnią się od panienek, które zabawiają panów, sprzedając swoje ciało w ramach mizuage, za które „mamuśka” brała niezłą kasę – zupełnie tak samo, jak współcześni właściciele „panienek” – dziewica to kąsek nie lada. Fakt, nasze nie grają na instrumentach muzycznych i w kimonach nie chodzą, nie malują twarzy na biało i nie składają dłoni na podołku, ale czym się tak naprawdę różnią od kobiet, których jedynym celem było i jest zadowolenie mężczyzn? Herbaciarnie japońskie – kojarzące się nam z piciem herbaty, niejeden raz były świadkami zgoła innych spotkań i „sprzedaży” praktykantki na gejszę temu, kto dał więcej za jej dziewictwo. Co podczas takich chwil przeżywały dziewczyny, to tylko one wiedzą. Tak samo, jak ich „mamy”, które wybierały danna dla swej wychowanki wedle zasobności jego portfela. Gejsze były ekspertkami w zakresie cha-no yu (ceremonii herbacianej), ale mało kto wspomina o tym, że były to imprezy nieźle zakrapiane sake, co niejedną gejszę na łopatki rozłożyło. Poza tym jako utrzymanki same nie posiadały własnych dochodów i były całkowicie zależne od swojego danna i „mamuśki”, która liczyła wyłącznie na zysk z „aktywności” gejszy. Czym się to różni od wychowywania pań, uprawiających najstarszy zawód świata…? Chyba tym tylko, że gejszom nie brakowało polotu, kultury osobistej, całkowitego poddaństwa i swoiście pojętego niewolnictwa wobec mężczyzn, których bawiły śpiewem i tańcem, czego niejeden z panów w ogóle nie był w stanie zarejestrować, będąc totalnie zamroczonym sake. W epoce Meiji mówiono, że ambitny urzędnik powinien mieć dwa cele w życiu: wziąć za żonę gejszę i zostać ministrem. W rzeczywistości było tak, że gejsze rzadko zostawały żonami; najczęściej pełniły rolę kurtyzan, na co zresztą godziły się żony wysoko postawionych urzędników. Ba, nawet dzieci z tych związków brano pod uwagę jako efekt potencjalnie możliwy. Różnica? Tu akurat wyraźna: dziecko gejszy miało prawo do godnego życia – o ile jego ojca było na to stać.

******
Teraz zaczynają się gejszami interesować bogaci obcokrajowcy – nic dziwnego; taka kobieta jest jakby przeciwieństwem każdej żony w ujęciu innych niż japońska kultur. Pytanie brzmi: czy honor gejszy to nie to samo, co honor utrzymanki, która również zależna jest od tego, ile zarobi na facecie…? A haracz trzeba płacić…

http://www.blogownik.pl/pliki/blog/0608/4623/1308/g1.jpg

Wpis opublikowaliśmy 26 sierpnia 2008

Quadratura koła

Zobacz koniecznie!